x

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Nowości portalowe

Sztuka, Kultura, Muzyka i Życie - Wywiad z Katarzyną Caren Wiercińską i Piotrem Pawłem Kowalickim.

Sztuka, Kultura, Muzyka i Życie - Wywiad z Katarzyną Caren Wiercińską i Piotrem Pawłem Kowalickim.

Data dodania: 2012-06-11 16:06:31


Opowiedzcie nam swoją historię. Jak się poznaliście i jakie były  początki Waszej wspólnej pasji jaką jest muzyka? Kiedy zaczęliście szlifować swoje umiejętności i talenty muzyczne?

PPK: Każdy z nas z osobna miał swoje pasje wcześniej, ja zawsze chciałem grać... Będąc jeszcze młodym chłopcem postanowiłem pójść do szkoły muzycznej i tak się zaczęło, skończyłem I i II stopień szkoły, a później były jeszcze dwie uczelnie.

Jednak najwięcej się zdobywa doświadczenia i realizuje swoją pasję, kiedy zaczyna się praktykować - czyli grać, kiedy pojawia się już scena czy estrada, kiedy podgląda się najlepszych, ich technikę, ich emocje, ich umiejętności i zachowanie... Dla mnie najlepszym miejscem do podglądania gwiazd był festiwal Jazz Jamboree, gdzie od drugiej połowy lat osiemdziesiątych co roku spędzałem długie wieczory na słuchaniu zawodowej muzyki w profesjonalnym wykonaniu. Miałem przyjemność na żywo posłuchać takich gwiazd jak: Herbiego Hancocka, Bobby'ego McFerrina, Keitha Jarretta, Chicka Coreę i wielu innych...

Wracając do mojego dzieciństwa, chciałbym wspomnieć fakt, że w wieku 10 lat musiałem sobie powiedzieć, że muzyka to będzie mój zawód, że kiedyś będę z tego żył, że teraz muszę ćwiczyć i pracować, aby kiedyś to wszystko przyniosło owoce... Nie było to łatwe kiedy koledzy na podwórku grali w piłkę, a ja w zamkniętej sali szkoły muzycznej ćwiczyłem, natomiast pokochałem muzykę i co więcej pokochałem ćwiczenia, zaczęło mi to sprawiać przyjemność (może nie wszystkie rzeczy...).

Dzisiaj mogę powiedzieć, że pod względem zawodowym jestem spełniony w tym, że robię to co kocham, że  idę do swojej pracy z radością i się jej nie mogę doczekać... Połączenie pasji z zawodem i pracą, to jest najlepsze, co może nam się w życiu zawodowym przytrafić czy wydarzyć. 

CAREN: U mnie było troszkę inaczej...Moje życie zatoczyło pewne koło, na początku nie planowałam być wokalistką, choć muzyka zawsze do mnie pukała...

Jako małe dziecko dostałam zgłoszenie na egzaminy do szkoły muzycznej, rodzice gdzieś ten termin przeoczyli i w końcu jak się zorientowali, to było już niestety po wszystkim i nie trafiłam do szkoły muzycznej.

Natomiast pewnego dnia zapukał do mnie taniec. Zobaczyłam jako małe dziecko „Jezioro łabędzie” i postanowiłam spróbować być baletnicą, wcześniej również próbowałam innego rodzaju tańca - tańca towarzyskiego, później jednak oddałam się tej trudniejszej profesji, czyli baletowi i tańcowi współczesnemu.

Przyszedł jednak taki dzień, kiedy padła propozycja, aby mnie przesłuchać wokalnie, bo być może gdzieś są ukryte właśnie takie predyspozycje. Przeraziłam się bo nie miałam w planach bycia wokalistką. Po przesłuchaniach nastąpiło coś co spowodowało, że „połknęłam bakcyla” i stwierdziłam, że może tak, rzeczywiście jest to pomysł na życie...

I potem już bardzo szybko moja droga wokalna zaczęła się rozwijać, jedna szkoła, druga szkoła, a skończyło się na Studium Wokalno-Aktorskim, gdzie uzyskałam dyplom zawodowej wokalistki, a egzamin dyplomowy zdawałam w Teatrze na Woli, co było dla mnie wielkim wyróżnieniem, bo wróciłam do korzeni, do zapachu desek sceny...

PPK:Wrócę jeszcze do końcówki pytania, do tego jak się poznaliśmy. Poznaliśmy się podczas nagrań do płyty poświęconej Janowi Pawłowi II – „Trzy Słowa”, od tego momentu postanowiliśmy realizować wspólnie różne projekty muzyczne.

Od bardzo wczesnych lat edukacji muzycznej pisałem muzykę, pomimo  tego, że jestem wykształconym instrumentalistą, moją wewnętrzną potrzebą było zawsze komponowanie, a później aranżowanie utworów. Dzisiaj wiedza, którą mam i doświadczenie pozwala mi komponować, instrumentować czy aranżować na bardzo duże składy instrumentalne łącznie z orkiestrą symfoniczną, to z kolei ułatwia mi współpracę z wokalistami np. słysząc głos Caren, wiem jakie instrumenty mogą z Nią grać w kontrapunkcie, które zabrzmią z Nią w wielogłosie najlepiej, w jakim rejestrze najlepiej Caren zabrzmi itd.

Trzeba zapamiętać sobie jedną bardzo ważną rzecz, że głos to też jest instrument i to ten najbardziej szlachetny instrument.

CAREN: Nawiązując jeszcze do tego pytania chciałam powiedzieć, że w tamtym czasie miałam dwie ważne potrzeby: szukałam osoby, która zrozumie mnie muzycznie i mentalnie i zdarzyło się tak, że Piotr stanął na mojej drodze, a druga potrzeba to oddanie hołdu Janowi Pawłowi II, który był niekwestionowanym autorytetem w moim życiu i miałam ogromną potrzebę oddania mu tego, co czułam podczas Jego pontyfikatu, moich emocji. Te dwa zdarzenia spowodowały, że do dzisiaj pracujemy razem.

To wspaniale, że możecie wspólnie się wspierać, tworzyć, jak również dzielić się z nami Waszymi emocjami. Caren,  kształciłaś się wokalnie m.in. u Elżbiety Zapendowskiej, Lory Szafran, Ewy Kossak, Tadeusza Konadora. Współpracowałaś również z wieloma gwiazdami polskiej sceny muzycznej. Jak wspominasz to doświadczenie? Co ono wniosło w Twoje życie?

CAREN: Wszystko co się edukacyjnie w moim życiu wydarzyło wspominam bardzo dobrze, to co było złe, lub może tak kiedyś myślałam, staram się odwrócić i powiedzieć sobie, że tak miało być i to również przynosi pewne korzyści i swoiste lekcje życiowe. Każdy z moich nauczycieli nauczył mnie czegoś innego i dzięki nim zbudowałam sama siebie. Niektórzy nauczyciele byli mentorami inni stali się współtwórcami mojego wokalnego warsztatu, część z nich stała się tylko trenerami wokalnymi, którzy pozwalali mi przygotowywać się do koncertów czy do nagrań.

Uważam, że każdy wokalista, bez względu na wiek czy staż, doświadczenie, powinien mieć swojego trenera wokalnego, który stojąc z boku potrafi ocenić i poprawić to, co jeszcze jest do zrobienia, scena to „duże” i ważne miejsce, to ołtarz sztuki, który trzeba uszanować, a więc być jak najlepiej przygotowanym....

Współpraca z gwiazdami, prawdziwymi gwiazdami, kształtuje młodego wokalistę, dla mnie to było bardzo duże doświadczenie, praca w backgroundzie i obserwowanie gwiazdy bardzo kształtuje artystyczny kręgosłup, uczy co jest dobre, a co złe i można to zweryfikować na swoje życie.

Przychodzi taki moment w życiu każdego wokalisty, że przestaje być chórzystą, pracować w backgroundzie i musi stanąć jako frontmen, jest wtedy najważniejszy i oczy słuchaczy, publiczności są skierowane wyłącznie na niego, a wtedy te doświadczenia są bezcenne.

Rzeczywiście, coś w tym jest, że każda z dziedzin naszego życia posiada jakiegoś swojego mentalnego nauczyciela. Udało się Wam zrealizować razem trzy projekty płytowe. Z której płyty jesteście najbardziej dumni? 

2c9c8fe6c3f2bfad0034a77e36e0bfad.jpgPPK: To co jest najważniejsze , najciekawsze dla artysty, dla kompozytora, dla pasjonata swojego zawodu, to jest to, co przed nim, to co się dopiero urodzi i powstanie. My mamy zejść z tego świata jakby niespełnieni do końca, mamy pozostawić po sobie niedosyt, ale również pewną wartość i ślady, po których inni będą się mogli poruszać, mamy pewną misyjność, pewne zadanie, aby przez sztukę , którą tworzymy edukować młodych adeptów tej sztuki, ale nie tylko ich. Przez swoje kompozycje, aranżacje i wykonania mamy wpływać pozytywnie na tych, którzy nas słuchają.

Nie możemy powiedzieć, że z którejś płyty jesteśmy szczególnie czy wyjątkowo dumni, każda z nich miała dla nas odrębną wartość, każdy utwór na tych płytach miał swój niezależny wymiar.

Wszystko jest przed nami, najbardziej podniecające jest to, czego nie wiemy, co będzie za miesiąc, rok czy dziesięć lat, jak nasza wyobraźnie muzyczna, nasze myśli przekują się na utwory muzyczne. Mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że jesteśmy dumni z tego, że możemy dalej tworzyć, że pomysłów mamy wiele.

Każda następna płyta będzie dla nas tak samo istotna jak te, które już za nami, jeśli miała by być słaba, to lepiej jej nie robić.  

CAREN: Dla mnie, jako wokalistki, każda piosenka jest jak mała płyta, do każdego utworu podchodzę bardzo indywidualnie. Kiedy staję w studio przed mikrofonem, czuję się za każdym razem jak mała dziewczynka, która debiutuje, jest pewien dreszcz emocji, a czasami niepewności związany z przekazem myśli, treści swoim głosem. Każda płyta składa się z takich małych cegiełek, którymi są pojedyncze utwory. Co będzie dalej? Na pewno ekscytująco i zawodowo:) 

Takie cegiełki, to wspaniała mobilizacja do tego, aby nieustannie kroczyć na przód. W jaki sposób pracujecie nad muzyką, kto ją tworzy i co Was inspiruje?

PPK: Zawsze zaczynam od tekstu, analizuję go bardzo dokładnie. Dla mnie, jako kompozytora, ważne jest to, co mam namalować dźwiękami, jak przełożyć tekst na dźwięk... Czyli ważny jest temat - o czym ja mam tę muzykę napisać, stworzyć.

Przez słowa, zdania, a później przez większe fragmenty tekstowe, widzę pełen obraz tego, co za chwilę wokalista ma zaśpiewać, tworzą mi się wtedy dźwięki w głowie.

Najlepiej jest pisać piosenkę kiedy wiemy dla kogo ją piszemy, jeśli znamy osobę śpiewającą, znamy jej możliwości techniczne i jej wrażliwość, wtedy jako kompozytor mogę ocenić na ile dany tekst pozwala mi „wypróżnić się twórczo” na jakiej szerokości muzycznej...

Pisząc dla osób, które mają małą skalę głosu, niewielką skalę wrażliwości, a na przykład mam przed sobą genialny tekst, to taki zabieg jest ograniczający kompozytorsko, po prostu utwór jakby się marnuje, bo nigdy nie będzie pełnym obrazem tekstu, a to tylko ze względu, że śpiewa go ta osoba, a nie inna...

W przypadku Caren mam ten komfort, że wiem, że ona sobie poradzi z tym co ja wymyślę i nic mnie nie ogranicza.

914ca408e82e102d9f62046914eef262.JPGCAREN: Co nas inspiruje? Ogólnie pojęte życie. Pisząc teksty, nie tylko sobie, ale również innym osobom, to przede wszystkim chciałabym poznać ich wnętrze.

Jeśli ktoś z „tekściarzy” mówi, że pisze nie o sobie, to troszeczkę kłamie, dobre teksty są pisane zazwyczaj na podstawie własnych doświadczeń, obserwacji i życia.

W moich tekstach, troszkę się obnażę, jest bardzo wiele z mojego życia, interesuje mnie prawda, wrażliwość, emocje, jeżeli jest dobry tekst, a dobra muzyka go dopełnia, to powstaje wspaniała kompozycja, a wtedy wokalista ma wielką łatwość w interpretacji utworu, co za tym dalej idzie, powstaje utwór, który dotrze na pewno do wielu słuchaczy i pozytywnie na nich wpłynie.

Podziwiamy Cię Caren za to, że jesteś na tyle świadomą tekściarską, aby nie wstydzić się dzielić cząsteczkami swojego życia ze słuchaczami. Czy, w takim razie, łatwo jest zaistnieć na polskiej scenie muzycznej? 

PPK: W dzisiejszych czasach, a szczególnie w Polsce, jest to bardzo trudne. Tak jak mówiłem ostatnio w kilku wywiadach, blokadą są tak zwani weryfikatorzy sztuki... Aby zaistnieć na polskiej scenie muzycznej, trzeba zacząć pokazywać swoją twórczość, trzeba ją pokazać w stacjach radiowych czy telewizyjnych, czyli nasz odbiorca, nasz słuchacz czy ewentualny w przyszłości fan, musi ją poznać.

Żeby jednak trafić do stacji radiowych w naszym kraju trzeba zjeść worek soli, oczywiście nasz materiał zapewne trafi do tej stacji, ale w większości wypadków ląduje w koszu na śmieci bez wcześniejszego przesłuchania przez wspomnianych przeze mnie weryfikatorów muzyki...

I tu odsyłam wszystkich Państwa do mojego wywiadu w Radio Judo z cyklu „Kij w mrowisko”, gdzie dość szczegółowo opowiadam o polskim rynku muzycznym i o tym, że szmira, bylejakość, kłamstwo i źle pojęte amatorstwo dorwało się do stołków i podejmuje decyzje wobec ludzi artu... 

Ci ludzie niszczą tych, co mają cel, którzy mają pasję... Mam jednak nadzieję, że życie i fachowcy, a także słuchacze bardzo szybko zweryfikują pseudo weryfikatorów... 

CAREN: Zgadzam się w stu procentach z Piotrem, chciałam dodać jeszcze, że bardzo łatwo jest zrobić karierę ludziom, którzy chcą być wyłącznie celebrytami, którzy chcą być znani z tego, że są znani, popularyzowana jest dziwność i skandal i wszyscy wtedy mówią o kimś takim od kolorowych pism po stacje telewizyjne.

Oczywiście takie osoby medialnie żyją krótko, ale jednak zabierają miejsce i pieniądze tym, którzy rzeczywiście tworzą czy odtwarzają sztukę.

Media interesują się głównie tym, jak wygląda „artysta”, ile ma na koncie, czy ma nowy samochód, z kim sypia, co je... a później już na końcu, gdzieś może słowo o twórczości, jeśli mowa o prawdziwym artyście, a nie celebrycie typu no name... 

Zapewne część osób zgodzi się z tym co mówicie odnośnie celebrytów. Poza działalnością muzyczną macie również wiele innych pasji. Jakie są Wasze zainteresowania?

PPK: Jeśli chodzi o mnie, to od dziecka uwielbiałem wszelkie gry logiczne, a szczególnie gry planszowe, nawet w pewnym momencie stałem się twórcą takich właśnie gier i to z sukcesem medialnym, ponieważ w latach 80-tych ubiegłego wieku (o Boże jaki jestem stary...) wziąłem udział w konkursie telewizyjnym na stworzenie gry planszowej, w programie pana Wojciecha Pijanowskiego i wygrałem...

Moją wielką pasją jest turystyka, a szczególnie chodzenie po górach, to doskonały relaks dla umysłu, zmęczenie dla nóg, radość dla oczu z poznawania Boskiego dzieła stworzenia  piękna, to poznawanie ludzi na szlaku, nauka przyrody i pokora wobec samych gór.

Uwielbiam również wędkowanie, chociaż ostatnio bardzo to zaniedbałem, spokój nad wodą, podziwianie przyrody, która wokół i w niej, czyli w wodzie, żyje oraz radość z przekomarzania się ze stworzeniami, które są pod jej powierzchnią i w pewnym sensie rozmowa czy chcą zjeść to co mam na haczyku i pytanie ich czy ja chcę później je zjeść...

To hobby uczy cierpliwości ale jest samo w sobie pewną radością obcowania z kimś kogo nie widzimy...  

CAREN: Góry, to nasza wspólna pasja, lubię być bliżej nieba, w górach ładuję akumulatory i podziwiam z wysoka to, co piękne jest niżej... 

Moją pasją, którą mam nadzieję zrealizować, jest wizaż, stylizacja, marzy mi się w przyszłości nawet program telewizyjny, który mogłabym prowadzić i proponować różnym ludziom rozwiązania na siebie, na swój wygląd związany z tym jak się czują wewnętrznie, a może właśnie przez to poprawić ich psychikę i nastawienie do świata i do życia.

Moja nieodłączna pasja od dziecka, to taniec, wcale nie obraziła bym się, gdyby zaproszono mnie do tańca z gwiazdami czekam na propozycję. 

Oboje jesteście bardzo aktywni. Udzielacie się charytatywnie, wspieracie różnego rodzaju  akcje. Skąd czerpiecie tyle energii do działania? 

CAREN: Nasz zawód, jak Piotr wcześniej powiedział, jest w jakimś stopniu misyjny, mamy przekazywać pewne wartości, dobro, ale również pocieszać i dawać radość z życia tym, którzy są biedni, słabi czy opuszczeni.

Udzielamy się w różnych akcjach po to również, aby być głosem tych, którzy sami z siebie nie mogą dojść do głosu, mamy stać się ambasadorami tych ludzi, którzy potrzebują wsparcia.

PPK: Ta energia do działania w akcjach charytatywnych wynika z tego co mamy w sobie, wewnątrz naszej duszy i serca. Ludzi można podzielić na bardzo wiele kategorii, my jesteśmy z tego gatunku co mają wielką satysfakcję z dawania, niż z brania

Dzięki kulturze i sztuce większość problemów można rozwiązywać, a przynajmniej je pokazywać. Muzyka nie tylko łagodzi napięcia, ale jest jakby wyraźnym światłem i krzykiem dla tych, którzy rzeczywiście winni pomóc potrzebującym, dlatego większość artystów do tego krzyku przystępuje, aby zwrócić uwagę na problem, który istnieje, a większość rządzących go nie zauważa. Dlatego jesteśmy i zawsze będziemy uczestniczyć w takich akcjach. 

Należy jednak pamiętać również, że dość często jesteśmy wykorzystywani w tym negatywnym słowa znaczeniu, niektórzy zapominają o tym, że my również potrzebujemy jeść, płacić rachunki itd. I mają pretensję, że nie udzielamy się wszędzie, nie możemy być wszędzie i pomagać całemu światu, bardzo chętnie to zrobimy, ale najpierw my musimy mieć, żeby dać...

Pomagamy i będziemy pomagać, piszcie do nas, jeśli będziemy mogli wesprzeć dobre cele naszą twórczością i naszymi osobami, zawsze to zrobimy. 

Każdy zawód ma swoje dobre i złe strony. Jakie są plusy i minusy Waszej pracy?  

PPK: Każdy zawód posiada plusy i minusy, to prawda, w naszym zawodzie plusem jest to, że realizujemy to, czego nie można dotknąć, to coś jest w nas i jest nam dane, nasza wartość intelektualna i nasza wyobraźnia przekłada się później na twórczość. Wiedza, którą mamy pozwala nam naszą wrażliwość, pomysły i emocje przekuć na konkretne dzieła, kompozycje, a później wykonanie. Nam tak naprawdę jest nie wiele potrzeba, oprócz nas samych i komfortu psychicznego, który powinniśmy posiadać. Wielu twierdzi i historia pokazuje, że artysta wtedy jest dobry i jego twórczość znakomita, kiedy cierpi, bo ponoć wtedy powstają najlepsze dzieła, w części się zgadzam z tą opinią, ale twierdzę również, że w radości także można tworzyć i powstają wcale nie gorsze dzieła...

Plusem jest również to, że możemy dawać ludziom to, czego im nikt nie zabierze, dajemy im na koncertach czy w płytach wszystkie emocje, których potrzebują i oni już to mają i sami wybierają sobie, co w danym momencie jest im potrzebne.

Minusem naszego zawodu jest szeroko pojęty brak płynności, czy to finansowej czy płynności pracy, odwoływanie koncertów, żałoby narodowe czy lokalne, przesuwane terminy płatności za pracę, tych elementów jest bardzo wiele i one nie dotyczą innych branż, a wyłącznie artystów.

Inna sprawa, to fakt, że nie jesteśmy poważnie traktowani, to znaczy, że większość urzędników w żaden sposób nie może sklasyfikować naszego zawodu, przykład z bankami, jeśli muzyk chce wziąć np. kredyt, to jest mało wiarygodny dla banku bo nie ma właśnie płynności, ciągłości, na pytanie ile pan zarabia miesięcznie jest ciężko odpowiedzieć, bo my nie wiemy, możemy jedynie to uśrednić w skali roku...I wtedy padają pytania czy może ma pan jakiś normalny zawód...? 

CAREN: Plusem jest to, że możemy się realizować, że możemy wyrażać  nasze emocje, czyli jeśli jesteśmy pasjonatami, to czujemy się jak ryba w wodzie na scenie. Często spotykając dawnych znajomych z podwórka słyszę: „O! To ty jeszcze się w to bawisz? Tańczysz, śpiewasz? A co robisz normalnie?” 

Wykształciłam się i taki sobie zawód wybrałam, więc pracuję właśnie w nim... Zazdrość ludzka jest wielka, zazdroszczą nam czegoś z czego tak naprawdę by nie skorzystali, bo nie są do tego zawodu ani powołani, ani dedykowani, a jednak kole w oczy to, że widzą nas na bankietach czy galach i myślą „no oni to sobie żyją”, ale nie wiedzą ile wyrzeczeń nas kosztuje każdy dzień, kiedy oni odpoczywają my pracujemy, nie wiedzą, że artysta pracuje i ćwiczy do końca swoich dni.

Większości się wydaje, że my żyjemy w świecie pewnej bajki, kolorowych obłoków, błysków fleszy i czerwonego dywanu, myślą tak tylko dlatego, że ten nasz świat artystyczny jest po prostu dla nich niedostępny i nie dlatego, że ktoś ich zatrzyma, ale dlatego, że oni sami, kiedy mieli by tam wejść, musieliby przejść bardzo mocno przez swoją psychikę... Znamy wielu ludzi, którzy w konfrontacji z takimi imprezami zamkniętymi z celebrytami i artystami nie wytrzymali ciśnienia i powiedzieli, że nigdy więcej.

Reasumując, każdy z nas jest potrzebny światu do czegoś innego, więc nie zazdrośćmy sobie wzajemnie, bo wszyscy jesteśmy sobie potrzebni. 

Pięknie powiedziane „…wszyscy jesteśmy sobie potrzebni”. Jaki jest Wasz przepis na sukces? Co doradzilibyście młodym ludziom, którzy dopiero co zaczynają swoją przygodę z muzyką? 

PPK: Przepisu na sukces nie ma!!! Dla każdego kto się zajmuje muzyką czy innymi działaniami artystycznymi ważna jest samodyscyplina, upór, pewnego rodzaju odwaga.

Trzeba pamiętać o tym, żeby nie mieć za wysoko podniesionego nosa, trzeba mieć dużo pokory, bo ten zawód jej wymaga. Trzeba zadbać o jakość własnej pracy, aby w zderzeniu z krytyką broniła się na argumenty.

CAREN: Ważna jest wytrwałość, często bywa tak, że dostajemy coś natychmiast, np. zaraz po skończonej szkole artystycznej padają propozycje i kariera się rozwija, ale bywa tak, że trzeba dłużej na te propozycje poczekać.

Ważny jest jasno określony cel jaki sobie stawiamy, praca, cierpliwość, wytrwałość w realizacji tego celu, nie uleganie złym decyzjom po to, aby sobie coś ułatwić, a tym samym zmienić ten cel, jeśli przejdziemy przez to i sukces się pojawi. 

Jesteście osobami, które wytrwale, pomimo napotykanych przeszkód, realizują swoje cele życiowe i to nie ulega wątpliwości. Jednak wielu ludzi nie lubi, gdy ktoś ich krytykuje, nawet gdy jest to krytyka konstruktywna, a Waszym zdaniem krytyka buduje czy niszczy? 

CAREN: To zależy od osoby, której ta krytyka dotyczy. Są ludzie, którzy pod wpływem negatywnych impulsów biorą się w garść i mówią ja wam pokażę i zrobię to lepiej. Inna grupa ludzi to taka, która nie przyjmuje krytyki, woli jak pokazuje im się co dobrego robią i do czego mają predyspozycje. Wszystko zależy od psychiki człowieka, każdy z nas jest inny i inaczej reaguje na słowa.

PPK: Ignacy Krasicki raczył kiedyś powiedzieć, że „prawdziwa cnota krytyk się nie boi”. Jeśli mamy argumenty czyli dobry warsztat, emocje, jakość i prawdę w tym co robimy, nie mamy prawa obawiać się krytyki.

Bywa również krytyka złośliwa, ale ona wcześniej czy później odpadnie jak strup, ponieważ społeczeństwo, słuchacze czy oglądający dane dzieło artystyczne, zweryfikują takiego krytyka.

Oczywiście dzisiaj w tzw. polskim show biznesie jest wielu, którzy próbują być krytykami nie mając wiedzy ani pojęcia o tym, o czym mówią, często forują wyroki na artystach i jeszcze niektóre stacje telewizyjne, radiowe czy media prasowe im za to płacą.

Jeśli jednak mówi się o prawdziwej krytyce to śmiało powiem, że ona w gruncie rzeczy buduje, zawodowy artysta, który podchodzi poważnie do tego co robi będzie ją przyjmował, bo ona będzie go w jakimś stopniu dalej rozwijała. 

cdec4cd0bc651c8fcb19cfd5691c3603.jpg

Czym zaskoczycie nas w najbliższej przyszłości. Wiemy, że pracujecie nad nowym projektem. Jakie macie plany? 

PPK: Tak, rzeczywiście mamy dość szerokie plany artystyczne i to na wielu płaszczyznach, nie chciałbym jednak opowiadać o nich z większymi szczegółami, ale uchylę troszkę rąbka tajemnicy.Pierwsza sprawa, to mój autorski musical, mam wielką nadzieję, że w końcu dojdzie do skutku jego produkcja i pierwsze próby rozpoczniemy w drugiej połowie wakacji lub na początku jesieni. Druga rzecz to płyta solowa Caren, najpierw maxi singiel z trzema piosenkami po polsku, taka odskocznia od płyty głównej, ale jakże ciekawy materiał z niespodzianką...

Przygotowuję się również do pisania muzyki filmowej oraz pewnej ilustracji muzycznej do dużego show, które już wystartuje na jesieni. Cały czas pracujemy nad programami koncertowymi, tematycznymi i rozrywkowymi.

Zapraszamy tym samym włodarzy miast do skorzystania z naszej oferty koncertowej, gramy koncerty poświęcone Janowi Pawłowi II, koncerty patriotyczne oraz typowo rozrywkowe, dodam, że na naszych koncertach usłyszycie Państwo wyłącznie nasze autorskie utwory.

Na pewno poinformujemy wszystkich miłośników portalu mamycel.pl o naszych działaniach, zaglądajcie proszę na nasze profile i strony na facebooku, nie jesteśmy anonimowi, nie ukrywamy się jesteśmy dla Was razem z naszą muzyką. 

Serdecznie pozdrawiamy wszystkich ludzi z pasją, ludzi, mających i realizujących swój cel, życzymy tym samym cierpliwości w dążeniu do osiągnięcia celu i jak najszybszego dobiegnięcia do mety zawodowej, aby później pobijać tylko następne rekordy.

 

Dziękuje za rozmowę i życzę samych sukcesów w życiu zawodowym i prywatnym.

Rozmawiała: Beata Marszałek


Źródło: www.mamycel.pl, wywiad udostępniony do publikacji w Katalogu Artystycznym za zgodą Katarzyny Wiercińskiej.

Zobacz oryginalny artykuł tutaj.

Zobacz wszystkie


Weź udział w konkursie albo kliknij na x aby od razu testować portal.